Kajakarze z Wieruszowa zakończyli swoją niezwykłą wyprawę. Rafał Przybył, burmistrz Wieruszowa, wraz z synem Jakubem, trenerem personalnym, przepłynęli kajakiem ponad 600 kilometrów trasą prowadzącą przez Prosnę, Wartę i Odrę. Towarzyszyła im suczka Zoja. Cała podróż zajęła dokładnie 15 dni - dziś pokazujemy wspomnienia zapisane w materiale filmowym.
Kajakarze rozpoczęli spływ w Wieruszowie. Najpierw płynęli Prosną, później Wartą, a na końcu Odrą. Ostatni odcinek, prowadzący do Szczecina, okazał się trudniejszy, niż zakładali. Jak przyznawał Jakub Przybył, śmiałkowie spodziewali się, że nurt rzeki będzie bardziej sprzyjający, tymczasem musieli zmagać się zarówno z prądem, jak i silnym wiatrem. Mimo to zachowali motywację i determinację, co pozwoliło im dopłynąć do celu zgodnie z planem.
Podróż miała nie tylko charakter sportowej przygody, lecz przede wszystkim charytatywny. Wioślarze zebrali środki na rzecz podopiecznych Rodzinnego Domu Dziecka „Zielony Domek”. – Najważniejsze było dla nas to, że możemy pomóc dzieciom z niepełnosprawnościami – podkreślał Rafał Przybył.
W trakcie wyprawy mieszkańcy miejscowości położonych nad rzekami wspierali uczestników, oferując posiłki czy noclegi. W samym Wieruszowie akcja wywołała falę inicjatyw.
Wyprawa stała się również promocją Wieruszowa i idei pieczy zastępczej.
Na zakończenie spływu zebrano grubo ponad 180 tys. zł. Organizatorzy podkreślali, że każdy kilometr wiosłowania miał sens, bo niósł ze sobą pomoc i nadzieję dla dzieci z „Zielonego Domku”.