Szanowna Redakcjo Łącznik
Piszę do Was w takiej sprawie. Jak co roku, zaczęło się na zimę podrzucanie kociąt byle gdzie, byle komu. Tak postępuje miernota wiejska i miejska bez sumienia i odruchów godności ludzkiej. Tego problemu nikt nie chce przyjąć do wiadomości. W rodzinach nie ma pieniędzy na zastrzyki czy sterylizację tych zwierząt. Nie myśli się o tym problemie, a urzędy gminne nie uświadamiają ludności, tylko patrzą karać. Dla urzędniczej masy najważniejsze jest, że pływają w luksusach i dobrobycie. Nawet kościoły różnych wyznań nie dopuszczają tego problemu. Lekarze weterynarii ani policja nie zabierają głosu w tej sprawie. Jest proste stwierdzenie, że są psy łagodne, złe, groźne dla ludzi, zwierząt gospodarskich, ptactwa domowego jak i dziko żyjących zwierząt. Wiadomo, że pies to udomowiony wilk, pies potrafi podkopać się pod fundamentem, przeskoczyć płot, zrobić w nim dziurę, potargać sztachety czy siatkę. Widać to na każdym kroku, gdy gospodarz wyjdzie w pole, a pies sobie kłusuje tam gdzie są inne zwierzęta. Nie ma on kagańca ani smyczy, przez co powstaje kolejny problem, czyli niekontrolowany wysyp niechcianych piesków. Niektóre Gminy są w stanie dołożyć do sterylizacji a inne nie. Wójtów nie interesuje ten problem. W ubiegłych latach myśliwi mieli pozwolenie na strzelanie do wałęsających się psów, teraz nie. W ubiegłych latach zawadziły jaskółki w oborach!
Z poważaniem dla Redakcji
(Dane do wiadomości redakcji)