Tugazeta

Pożegnanie z Marianną

Artykuł Grzegorza Szymańskiego
2022-01-01 19:55

Wzdłuż Prosny i Węglewskiej Strugi rozsianych jest wiele prastarych świątyń i kaplic. Jednym z najstarszych jest kościół pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Łubnicach, którego mury pamiętają XV wiek. Tym, co najbardziej zachwyca odwiedzających tą świątynię, są pokrywające jej wnętrze polichromie. Na malowidła i obrazy patrzyć można tu godzinami, tyle w nich zaskakujących detali, wzorów, kolorów, symboli. Gdy jednak przyjrzymy się dokładniej, zauważymy, że całość malarskiego dzieła nie jest skończona. Na ścianach łubnickiej świątyni pozostało sześć niezamalowanych pól w formie prostokątów. Możliwe, że miały zostać wypełnione scenami z życia Najświętszej Marii Panny, pod której wezwaniem pozostaje łubnicka świątynia. Dlaczego pozostały te puste miejsca?

Do 1935 roku kościół w Łubnicach był kościołem filialnym dla rozległej parafii dzietrzkowickiej. W 1912 roku staraniem proboszcza parafii Dzietrzkowice, księdza Antoniego Snawadzkiego, dokonano gruntownego remontu kościoła a jego wnętrze ozdobiono monumentalną polichromią. Jak notują kroniki, dzieła tego dokonano dzięki ogromnej ofiarności parafian. Polichromie i obrazy w łubnickiej świątyni są dziełem Antoniego Szulczyńskiego, któremu towarzyszył zespół współpracowników i uczniów. Sam mistrz, Antoni Szulczyński był jednym z najwybitniejszych malarzy okresu Młodej Polski. Urodził się w 1877 roku w Wilczynie koło Konina. Nie wiadomo co tak bardzo rozpaliło wyobraźnię chłopca, którego ojciec był młynarzem; właścicielem wiatraka i sporego gospodarstwa. Aby realizować swoje młodzieńcze marzenia Antoni Szulczyński wyjechał z małej wielkopolskiej wsi, by w Krakowie rozpocząć studia na Akademii Sztuk Pięknych pod kierunkiem Teodora Axentowicza. Swój artystyczny warsztat doskonalił następnie na uczelniach w Wiedniu, Rzymie, Monachium i Wilnie. O wielkości jego talentu niech świadczy fakt, że już jako student rozpoczął pracę nad polichromiami w kościele w Miedźnie. W swoim dorobku artysta ma również zadziwiające swoim artyzmem polichromie i obrazy w kościołach w Skulsku, Kramsku, Wilczynie, Broniszewie, Złotkowie i oczywiście w Łubnicach. Znany ze swoich dzieł sakralnych Antoni Szulczyński był też cenionym portrecistą i autorem pejzaży, które zdobiły ściany wielu domów. Był twórcą licznych realistycznych portretów jak i wspaniałych obrazów o tematyce sakralnej. Tworzył w cieniu osobistej tragedii. W wyniku nie do końca jasnego splotu zdarzeń utracił władzę w nogach. We wspomnieniach na temat jego życia przewija się informacja, że od pewnego momentu był „słabego zdrowia”. Inni twierdzą, że paraliż nóg był wynikiem skoku do jeziora lub następstwem powikłań poodmrożeniowych. Pewne jest, że artysta przez wiele lat jeździł po całej Europie, szukając dla siebie pomocy w tych dolegliwościach. W 1912 roku, wraz z towarzyszącym mu zespołem współpracowników i uczniów przystąpił do realizacji zamówionej dla łubnickiego kościoła polichromii. Już wówczas trzydziestopięcioletni artysta o ugruntowanej sławie i pozycji poznał tu mieszkankę Łubnic Mariannę Maślankę. Na czas pracy przy ozdabianiu łubnickiego kościoła Szulczyński zamieszkał w domu ówczesnego wójta Łubnic – Antoniego Maślanki. Tam także mieszkała Marianna, urodzona w 1895 roku bratanica wójta. Artysta zakochał się w Mariannie od pierwszego wejrzenia. W jego oczach uosabiała ona wszystkie cechy młodopolskiej muzy. Tym bardziej, że w miejscowym środowisku Marianna uchodziła za piękność. To jej rysy nadał artysta wizerunkowi Matki Boskiej z Dzieciątkiem, umieszczonemu nad głównym ołtarzem łubnickiego kościoła. Poznana w Łubnicach Marianna stała się dla Antoniego Szulczyńskiego tym, czym dla Lucjana Rydla była Jadwiga Mikołajczykówna z podkrakowskich Bronowic, której ślub i wesele stały się tematem i tłem najsłynniejszego młodopolskiego dramatu „Wesele” Stanisława Wyspiańskiego. Antoni Szulczyński studiując w Krakowie doskonale znał ówczesną krakowską bohemę artystyczną, wśród której panował na przełomie XIX i XX wieku swoisty kult „wiejskości” i wręcz moda na zawieranie małżeństw z chłopskimi córkami. Marianna nie odwzajemniła gorącego i gwałtownego uczucia artysty. Ani jej w głowie było wychodzić za dużo starszego i częściowo sparaliżowanego malarza. Tym bardziej, że była już zaręczona z kawalerem z sąsiedniej wsi; Józefem Znamcem. To przesądziło o zakończeniu płomiennego uczucia artysty. Ślub młodej pary odbył się jeszcze przed ukończeniem prac malarskich w łubnickiej świątyni. Zawiedziony i rozżalony Antoni Szulczyński nie dokończył swego dzieła. Opuścił Łubnice z dnia na dzień. Zmarł w 1922 roku w wieku zaledwie czterdziestu pięciu lat. Pomimo uznania, jakim cieszył się we współczesnym jemu czasie i talentowi, którym dorównywał Wyspiańskiemu czy Mehofferowi, dzisiaj jest artystą znanym jedynie przez nielicznych. Mamy to szczęście, że do dziś możemy podziwiać przepiękną, choć nie ukończoną, polichromię w łubnickim kościele; wybitne dzieło tego niepospolitego artysty.

Grzegorz Szymański

Galeria

Komentarze

Komentarze publikuje się korzystając z narzędzia Facebooka.
Użytkownik publikuje treść komentarza na własną odpowiedzialność i jest to jego prywatna opinia. Aby zgłosić naruszenie należy kliknąć link „Zgłoś Facebookowi” przy wybranym poście. Regulamin i obowiązujące zasady korzystania z platformy Facebook dostępne pod adresem: https://www.facebook.com/policies
Właściciel i wydawca portalu tugazeta.pl nie odpowiada za treść publikowanych komentarzy.
Aby dodać komentarz musisz w pierwszej kolejności być zalogowany na portalu facebook.com
Jesteś już zalogowany ? Odśwież stronę