Tugazeta

Nasz olimpijczyk

Artykuł Ireneusza Grądziela
2021-12-09 14:41

Kolejne Igrzyska Olimpijskie przeszły już do historii, znicz olimpijski zgasł, następne zmagania olimpijczyków zapewne przed nami. W Wieruszowie upamiętniamy polskich olimpijczyków i paraolimpijczyków w alei im poświęconej poprzez coroczne odsłanianie nowych, pamiątkowych tablic. Wspaniały, polski olimpijczyk, który zamieszkiwał wraz z rodziną na naszych ziemiach i często trenował w naszym powiecie – w swojej  posiadłości w Sokolnikach, zapewne nie jest powszechnie znany, a szkoda. Myślę, że warto przywrócić go do zbiorowej pamięci.

Chcę tu wspomnieć postać dwukrotnego olimpijczyka (Paryż –1924 i Amsterdam – 1928) i srebrnego medalisty z olimpiady w 1928 roku. 

Major Kazimierz Szosland - w okresie dwudziestolecia międzywojennego jeden z najlepszych polskich jeźdźców, tragicznie zamordowany w czasie II wojny światowej.

Kazimierz Szosland urodził się 21 lutego 1891 r. w  Grzymaczewie koło Sieradza w rodzinie Stanisława i Kazimiery z Białobrzeskich. W 1915 r. został powołany do służby w armii rosyjskiej. Od tego momentu do końca swojego życia związał się z mundurem wojskowym. Jego służba w armii zakończyła się po wybuchu rewolucji bolszewickiej. Po pokonaniu wielu przeszkód, 18 listopada 1918 r. przyszły olimpijczyk wstąpił ochotniczo do tworzonego Wojska Polskiego.

Otrzymał przydział do 2. Pułku Ułanów Grochowskich im. gen. Józefa Dwernickiego. Z tym pułkiem Szosland był związany przez całą  karierę wojskową w okresie dwudziestolecia międzywojennego, dumnie nosząc jego barwy na wielu zawodach jeździeckich. Najpierw został skierowany do szwadronu, który znajdował się w dobrze mu znanym z okresu szkolnego Kaliszu, a stamtąd wyruszył do walk podczas wojen polsko-ukraińskiej i polsko-sowieckiej w latach 1919–1920. Na polach bitewnych Szosland wykazał się niezwykłą odwagą – za swoje czyny został dwukrotnie odznaczony Krzyżem Walecznych. W międzyczasie ukończył warszawską Szkołę Podchorążych Piechoty i przemyską Oficerską Szkołę Jazdy. Działania wojenne zakończył w stopniu podporucznika.

Po wojnie coraz więcej  czasu zaczął poświęcać jeździectwu. Pierwszy znaczący sukces Szosland odniósł w 1925 r. podczas konkursu drużynowego w Nicei. Były to zwycięstwa bez precedensu. Takiej przewagi jednej drużyny nad wszystkimi innymi, jaką uzyskała ekipa polska, konkursy tamtejsze w całej swej historii nie znały. Jego partnerami byli ppłk K. Rómmel, rtm. A. Królikiewicz, rtm. H. Dobrzański (ps. Hubal) por. W. Zgorzelski. W 1925 r. polska drużyna z Szoslandem na czele wygrała Puchar Narodów w Nowym Jorku ( The International Military Trophy ) pokonali Francuzów, Belgów, Kanadyjczyków, Holendrów, Hiszpanów i Amerykanów.

Szosland na 23 starty odniósł 9 spektakularnych zwycięstw w konkursach o Puchar Narodów: Nicea (1925, 1928), Nowy Jork ( 1926), Warszawa (1927, 1931, 1933), Ryga (1931, 1932 ), Spa (1935).

Po pierwszym występie olimpijskim w Paryżu, por. Szosland nadal podnosił swoje umiejętności jeździeckie i startował w krajowych oraz międzynarodowych konkursach jeździeckich.  Jednym z miejsc, gdzie przygotowywał się do zawodów, były wspomniane wcześniej Sokolniki niedaleko Wieruszowa. Rodzina Szoslandów na początku lat dwudziestych XX w. nabyła tamtejszy pałac otoczony osiemnastowiecznym parkiem.

Najbardziej spektakularny sukces odniósł jednak Szosland  w 1928 roku, podczas igrzysk olimpijskich w Amsterdamie. 

Polacy minimalnie ulegli wówczas Hiszpanom, ale wyprzedzili Szwedów (10 pkt. karnych) i wspaniałe ekipy Włoch, Portugalii i Francji (wszystkie po 12 pkt. karnych), Niemiec (14), Szwajcarii i USA (po 18) oraz Holandii (26). „Polacy byli zupełnie pierwszorzędni”- napisał o nich m. in. czołowy niemiecki hipolog Gustaw Rau.

Wybuch kolejnej wojny zastał awansowanego w 1939 r. mjr Szoslanda w Grudziądzu. Wedle rozkazu tamtejszego komendanta CWK miał z grupą oficerów przewieźć konie sportowe do Sarn, czyli pokonać drogę liczącą ok. 800 km. Niestety pod Górą Kalwarią grupa została zbombardowana przez niemieckie lotnictwo. Zginęła większość koni. Po tym wydarzeniu major wraz ze swoją rodziną przedostał się na Kresy Wschodnie. Tam został aresztowany przez żołnierzy Armii Czerwonej. Udało mu się zbiec i dotrzeć do Warszawy.

Po dotarciu do miasta zaangażował się w działalność konspiracyjną. Był członkiem Związku Walki Zbrojnej/Armii Krajowej. Najpierw zamieszkał w majątku Szczęsne, a następnie w Adamowiźnie pod Grodziskiem Mazowieckim.

Zajmował się zaopatrywaniem oddziałów m.in. w uzbrojenie i żywność, którą otrzymywał w wyniku alianckich zrzutów.

Wczesną wiosną 1941 r. major o mało nie został aresztowany przez Niemców. Na ul. Marszałkowskiej w Warszawie, wzrok majora wyłowił nagle spośród przechodniów sylwetkę mężczyzny w mundurze SS z dystynkcjami Obersturmbannführera. To był Fegelein!

To ostatni człowiek, którego chciałby spotkać oficer Wojska Polskiego, po uszy wciągnięty w pracę konspiracyjną. Znali się sprzed wojny, rywalizowali w wielu konkursach hippicznych. Obaj jeździli świetnie, ale Szosland, srebrny medalista Olimpiady w Amsterdamie w roku 1928, był lepszy.

Hermann Fegelein zrobił w III Rzeszy karierę. Zorganizował Szkołę Jazdy Konnej SS w Monachium i został jej komendantem, Po kampanii wrześniowej otrzymał wysoki stopień służbowy i dowództwo brygady kawalerii. W roku 1943 stanie na czele owianej złą sławą dywizji kawalerii SS Florian Greyer, potem ożeni się z siostrą Evy Braun. Zastrzelony jako zdrajca w ogrodzie otaczającym Kancelarię Rzeszy.

Także Fegelein zauważył Szoslanda. Natychmiast sięgnął do kabury... Major nie czekał, dał nura do najbliższej bramy. Dawny rywal z parcour nie zaryzykował pościgu.

Major Szosland zginął w nocy z 18 na 19 kwietnia 1944 r. na progu swojego domu w Adamowiźnie. Dwukrotnego olimpijczyka pochowano na cmentarzu w Grodzisku Mazowieckim.

Ireneusz Grądziel 

Komentarze

Komentarze publikuje się korzystając z narzędzia Facebooka.
Użytkownik publikuje treść komentarza na własną odpowiedzialność i jest to jego prywatna opinia. Aby zgłosić naruszenie należy kliknąć link „Zgłoś Facebookowi” przy wybranym poście. Regulamin i obowiązujące zasady korzystania z platformy Facebook dostępne pod adresem: https://www.facebook.com/policies
Właściciel i wydawca portalu tugazeta.pl nie odpowiada za treść publikowanych komentarzy.
Aby dodać komentarz musisz w pierwszej kolejności być zalogowany na portalu facebook.com
Jesteś już zalogowany ? Odśwież stronę