Dwa pogrzeby Marii

SPÓLE
2025-11-17 09:52
Dwa pogrzeby Marii

Jeśli dać wiarę opowieściom i wspomnieniom, to podobno bardzo się kochali. Mieli po niespełna dwadzieścia lat. Jak wszyscy zakochani, byli ze sobą bardzo szczęśliwi. Na pewno mieli też marzenia i plany na przyszłe, wspólne życie. Życie w cieple, spokoju i radości z bycia razem. Pewnie też realizację tych marzeń odkładali na „po wojnie”. Po wojnie, w czasie której bardzo szybko dorośli i jeszcze szybciej zginęli. Paradoksalnie, na zawsze nie połączyło ich życie, ale śmierć w dramatycznych okolicznościach. Co los złączył, człowiek niech nie rozłącza… W ich przypadku stało się jednak zupełnie odwrotnie. Maria i Dymitr byli żołnierzami radzieckiej Armii Czerwonej. Ona: Maria Kriukowa - telegrafistka i on: Dymitr Borysenko – żołnierz, spadochroniarz, zwiadowca. Latem 1944 roku przydzielono oboje do kilkunastoosobowej grupy spadochronowej, którą zrzucono za linią frontu, na ziemiach polskich, zajmowanych jeszcze przez Niemców. Takie akcje z reguły były misjami straceńczymi, a w większości przypadków wprost samobójczymi. Radziecki desant spadochronowy dowodzony przez kapitana Grigorija Timczenkę wylądował w okolicy dzisiejszej wsi Oświęcim, po lewej stronie Prosny. Stamtąd grupa desantowa po przeprawieniu się na prawy brzeg rzeki, przemieściła się w pobliże wsi Spóle. W lesie pomiędzy Spólem a Ciupkami zwiadowcy założyli leśną kryjówkę. Na wzgórzu w młodym, gęstym zagajniku wykopali dobrze zamaskowany bunkier, a nieco niżej prowizoryczną studnię. Ich zadaniem było rozpoznanie sił niemieckich w tym rejonie i przekazywanie za pomocą radiostacji meldunków wojskom radzieckim, które w tej fazie wojny stały już nad prawym brzegiem Wisły, naprzeciwko Warszawy, w której stopniowo dogorywało rozpoczęte niecały miesiąc wcześniej powstanie. Członków radzieckiego zwiadu szczególnie interesowały sprawy lokalizacji wyrzutni i miejsc upadku niemieckich pocisków rakietowych V2, fortyfikacje budowane przez Niemców wzdłuż rzeki Warty oraz ruchy wojsk niemieckich w kierunku Warszawy przez Wieluń i Sieradz. W wyniku donosu, w dniu 7 września 1944 roku partyzanckie obozowisko zostało otoczone i zaatakowane przez niemiecką żandarmerię i wojsko z udziałem samochodu pancernego. Zaskoczeni zwiadowcy próbowali wyrwać się z niemieckiego okrążenia. Podczas przedzierania się przez pierścień obławy Dymitr Borysenko został ciężko ranny. Wycofująca się razem z nim Maria Kriukowa, odcięta od reszty swego oddziału, otoczona przez Niemców i wzywana do poddania się, widząc że nie może już pomóc rannemu Dymitrowi, dobiła go strzałem z pistoletu, przestrzeliła radiostację a następnie strzeliła do siebie, ponosząc śmierć na miejscu. Reszcie oddziału udało się wydostać z krążenia. Dwoje poległych: Marię Kriukową i Dymitra Borysenkę Niemcy pochowali na miejscu, kilka metrów od prawego skraju leśnej drogi prowadzącej ze Spóla do Kraszewic. To był pierwszy pogrzeb Marii. Spoczęła z Dymitrem we wspólnym grobie. Po wojnie na mogile postawiono krzyż. Zawsze były tam jakieś kwiaty. Palono świece i znicze. Pod koniec lat sześćdziesiątych zeszłego wieku postanowiono trwalej upamiętnić te dramatyczne wydarzenia z czasów wojny. Nieopodal mogiły, po drugiej stronie drogi ustawiono pomnik w formie sporego głazu, na którym umieszczono tablicę następującej treści: W tym miejscu 7.9.1944 roku polsko – radziecka grupa desantowa wydostając się z okrążenia stoczyła bój z hitlerowską żandarmerią. Bohaterską śmiercią polegli: radiotelegrafistka Masza zwiadowca Mitka. Cześć Ich Pamięci. Harcerstwo i społeczeństwo w Klonie. 9.5.1968 r. Przez kolejne lata pod pomnikiem odbywały się rocznicowe uroczystości, spotkania z kombatantami, uczniowskie apele oraz harcerskie wycieczki, ceremonie i zloty. Pamięć o tych dwojgu młodych radzieckich żołnierzach, o ich miłości, dramatycznych losach, bohaterskiej śmierci i leśnym grobie pozostała na zawsze w pamięci i we wspomnieniach mieszkańców okolicznych miejscowości. Wydawało by się, że śmierć połączyła ich na zawsze. A jednak stało się inaczej. Odgórną, polityczną decyzją, z leśnej mogiły ekshumowano doczesne szczątki radiotelegrafistki Marii i przeniesiono je na cmentarz w Wieluniu, gdzie odbył się drugi, tym razem uroczysty jej pogrzeb, odprawiony z należytą pompą i wojskowymi honorami. Na jej nowej mogile z czasem pojawił się solidny nagrobek z marmurową tablicą i napisem następującej treści: Maria Andrejewna Kriukowa, lat 19, członek polsko – radzieckiego desantu zwiadowczego zrzuconego 22 sierpnia 1944 roku w pobliżu wsi Foluszczyki nad Prosną. Poległa bohaterską śmiercią 7 września 1944 roku w walce z hitlerowcami. Cześć Jej Pamięci. Jeśli wierzyć oficjalnym informacjom z tamtych lat, dziewczynę pochowano po raz wtóry jako bohaterkę, która oddała swe życie w walce z hitlerowcami. Do dziś brak odpowiedzi na pytanie, dlaczego na wieluński cmentarz przeniesiono tylko ją, pozostawiając szczątki Dimitrija Borysenki w leśnym grobie, do dziś zachowanym przy drodze koło Spóla? Czym kierowali się decydenci tamtych czasów, rozdzielając po śmierci tych dwoje tragicznych bohaterów okrutnej wojny?

(Na zdjęciach: Tablica na pomniku w lesie koło Spóla, leśna mogiła poległych zwiadowców oraz grób radiotelegrafistki Marii Kriukowej na cmentarzu w Wieluniu.)

Grzegorz Szymański

Autor:
Grzegorz Szymański

Galeria

Komentarze

Komentarze publikuje się korzystając z narzędzia Facebooka.
Użytkownik publikuje treść komentarza na własną odpowiedzialność i jest to jego prywatna opinia. Aby zgłosić naruszenie należy kliknąć link „Zgłoś Facebookowi” przy wybranym poście. Regulamin i obowiązujące zasady korzystania z platformy Facebook dostępne pod adresem: https://www.facebook.com/policies
Właściciel i wydawca portalu tugazeta.pl nie odpowiada za treść publikowanych komentarzy.
Aby dodać komentarz musisz w pierwszej kolejności być zalogowany na portalu facebook.com
Jesteś już zalogowany ? Odśwież stronę