Zdarzyło mi się w przeszłości mieć epizod z syndykiem (zaznaczam, że z innym niż ten z Polesia). Odniosłem wtedy wrażenie, że nie jest on zainteresowany dobrem przedsiębiorstwa, którego majątkiem zarządza, a kierują nim inne - bardziej subiektywne pobudki.Po lekturze artykułu “Kto podniesie to Polesie” postanowiłem za Państwa pośrednictwem zwrócić się do potencjalnego inwestora. Gdybym był zainteresowany “przejęciem” zakładu w Polesiu, zwróciłbym się bezpośrednio do banków na rzecz których opiewają hipoteki w związku z zadłużeniem. Banki te mogą skuteczniej pomóc w przyspieszeniu możliwości przejęcia zakładu. Mogą również zaakceptować umorzenie części długu, co zmniejszy zadłużenie i być może urealni przejęcie zakładu. Mogą w końcu po określonej ilości przetargów przejąć zakład i sprzedać za dowolną zaakceptowaną przez swoje władze cenę. Burmistrz, Starosta ect. niewiele tu zdziała, gdyż to nie ich gestia.
Zaznaczam, iż nie jestem prawnikiem, ale jeżeli inwestor będzie zainteresowany uzyskaniem bardziej szczegółowych informacji, to upoważniam redakcję do podania moich danych kontaktowych.
Inwestorowi poza powodzeniem życzę przede wszystkim wytrwałości w swych dążeniach.
Z poważaniem
Czytelnik
(dane do wiadomości redakcji)